Manipulacja informacją
Podstawę informacji o zdarzeniach kształtują głównie szkoła i mass media. Oba te źródła powinny zmierzać do możliwie pełnego i obiektywnego przekazu informacji o świecie, rzadko jednak udaje im się to osiągnąć. Do środków masowego przekazu należą między innymi: książki, filmy, radio i telewizja, a ostatnio również internet. Ich cechą charakterystyczną jest właśnie masowość, tzn., że przekaz pochodzący z jednego źródła dociera do wielu odbiorców mniej więcej w tym samym czasie. Nie wiele osób jednak zdaje sobie sprawę z tego, że informacje przekazywane przez mass media ulegają jednak pewnym zniekształceniom, jeszcze zanim dotrą do odbiorcy. Przechodzą one przez szereg „filtrów”. Przykładowo źródłem informacji nie zawsze są naoczni świadkowie (są to najczęściej ludzie, którzy te historie usłyszeli), więc już w tym momencie mamy do czynienia z czyjąś subiektywną relacją, później informacja jest dostosowywana do profilu wydawnictwa (telewizji, radia), do zasięgu oddziaływania informacji, do bieżących potrzeb. W obecnych czasach, gdy szkoła powoli traci swój autorytet, a rodzice zajęci robieniem kariery i pogonią za pieniędzmi coraz częściej nie mają czasu na rozmowę z dziećmi, telewizor stał się najważniejszym sprzętem w domu. Pełni zarówno funkcję rozrywkową i informacyjną, jak i również – w wielu domach – funkcję niani. Często rodzice, by „mieć spokój”, włączają dziecku bajkę i czują się „rozgrzeszeni”. (Wyliczono, iż statystyczny Polak spędza przed telewizorem trzy godziny i czterdzieści minut dziennie.) Najczęściej dorośli nie mają nawet świadomości, że w ten sposób dzieci uczą się nie tylko sposobu spędzania wolnego czasu. Nie mając innych wzorów, muszą zadowolić się tym, co znajdują przed ekranem. Może nie byłoby to jeszcze problemem, gdyby wraz z dzieckiem telewizję oglądał ktoś, kto będzie mu w stanie wyjaśnić to, co ono widzi. Najczęściej jednak młodzi widzowie są zdani sami na siebie. „Dzieci nie powinny być pozostawione przed telewizorem bez kogoś, kto na bieżąco będzie mógł z nimi oceniać, co jest w telewizji złe, a co dobre. Nawet jeśli jest to kreskówka, w której znajdują się brutalne sceny, to ktoś dorosły musi dziecku powiedzieć, że kotek zachował się bardzo brzydko, bo kogoś skrzywdził. Rozmowa z telewizorem powinna odbywać się przez cały czas podczas oglądania programu.” Świat prezentowany przez telewizję jest często tym najważniejszym, bo łatwo dostępnym. Zgodnie z cytowaną definicją postawy Stanisława Miki, człowiek otoczony informacjami i obrazkami płynącymi z odbiornika, zaczyna sobie kształtować określone przekonanie o tym, co widzi. Z czasem dochodzi do tego ustosunkowanie, a w końcu również stosunek emocjonalny, który motywuje do pewnych określonych zachowań. Ludzie mają tendencję do generalizowania raz przyswojonych wiadomości, dlatego też postawy nabyte w trakcie oglądania telewizji zostaną rozszerzone na całe otoczenie. Wzory zachowań i postaw prezentowane przez bohaterów filmowych, ludzi polityki i innych związanych z mediami, są łatwo przyswajalne, bo oglądanie ich rzadko prowokuje do myślenia. Oni zazwyczaj dają gotowe rozwiązania sytuacji. Nie ważne, że nie zawsze są to rozwiązania najlepsze.
Wszystko, co płynie z telewizora, wpada bezpośrednio do umysłu odbiorcy, który nie ma żadnych szans, aby taką informację przetworzyć, przemyśleć. Gazetę można odłożyć, przeczytać to, co się chce, do czegoś wrócić. Telewizja nie daje takiej szansy.
Człowiek wytworzył sobie jeszcze jeden mechanizm obronny, który zwalnia go od analizowania nowych wiadomości. L. Festinger sformułował teorię dysonansu poznawczego, która wyjaśnia zjawisko unikania przez odbiorcę informacji sprzecznych z jego wcześniejszymi nastawieniami. Jeśli więc dwie bliskie sobie osoby mają różne opinie o wspólnym przedmiocie zainteresowania, to może pojawić się zjawisko dysonansu, który najprościej można zredukować przez taką zmianę opinii, tak aby stały się wzajemnie zgodne.